Wariatka - recenzja

15:31




Szpital psychiatryczny, zbrodnie z dawnych lat i przeszłość, która nigdy nie miała powrócić. A wszystko przez jedną, niewydaną do tej pory książkę... Autorka, Joanna, wie, że jej życie jest zagrożone, ale kto dybie na jej życie? Tego musi dowiedzieć się sama. Czy jej się o uda? I czy wyjdzie bez szwanku z tej szalonej historii? Dziś zobaczymy, co ma nam do powiedzenia "Wariatka".


Zanim jednak  zaczniemy mówić o samej książce, sprawdźmy najpierw, kto ją napisał.

„Wariatka” to najnowsza, szósta już powieść napisana przez Joannę Jodełkę. Autorka do świata literackiego wkroczyła z prawdziwym przytupem – jej wydany w 2009 roku debiut Polichromia został nagrodzony Nagrodą Wielkiego Kalibru za najlepszy kryminał. Ponadto pisarka została uhonorowana między innymi stypendium literackim Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na obwolucie „Wariatki” czytamy, że Joanna Jodełka jest porównywana do Hitchcocka jeśli chodzi o stopniowanie napięcia oraz do Katarzyny Bondy i Gillian Flynn, jeśli chodzi o ogólną jakość pisanych książek. Trudno o lepsze rekomendacje... ale z drugiej strony, „Dziewczyna z pociągu” też miała świetne opinie i doskonałą reklamę, a wyszło, jak wyszło.

To jak to w końcu jest z „Wariatką” ? Zobaczmy, o czym jest ta powieść.

Bohaterką książki jest Joanna – pisarka, która po śmierci męża popadła w głęboką depresję. Jej stan był na tyle poważny, że konieczne okazało się długofalowe leczenie w szpitalu psychiatrycznym. Tam właśnie faszerowana lekami kobieta spędza kolejne dni w otępiającym niemyśleniu. Niespodziewanie w tą ponurą (i w gruncie rzeczy bardzo smutną) szpitalną egzystencję szturmem wkrada się tajemniczy, wyraźnie spięty mężczyzna. A raczej to, co ze sobą przynosi – pierwszą, do tej pory nie wydana powieść Joanny, noszącą tytuł „Zaginęłaś, czy ktoś cię zabił, Justyno?”. Szybko okazuje się, że ktoś nie tylko wydał zainspirowaną prawdziwymi wydarzeniami książkę bez wiedzy i zgody autorki, ale także zmienił występujące w niej nazwiska na prawdziwe. Co więcej, fikcyjne zakończenie tamtej historii zdaje się ziszczać... 




 

To, że powieść się ukazała i że ujawnia pewne niewygodne fakty oczywiście nie spodobało się osobom zamieszanym sprawę zaginięcia tytułowej Justyny. Do tego stopnia, że teraz życie Joanny jest zagrożone. Bohaterka zdaje sobie sprawę, że ktoś pragnie jej śmierci i że w szpitalu psychiatrycznym jest łatwym celem. Postanawia odzyskać wolność i odnaleźć osobę odpowiadającą za całe to zamieszanie. Za wszelką cenę.

Tak przedstawia się główna oś fabularna. Mamy zatem bohaterkę, która stara się dociec, kto i dlaczego stara się ją zniszczyć za pomocą jej własnej książki. Mogłoby się wydawać, że to nic nowego... a jednak jest bardzo ciekawie. Dlaczego? Głównie przez rewelacyjnie skonstruowanych bohaterów. Zacznijmy od samej Joanny, bo to z nią mamy najwięcej do czynienia, ona prowadzi nas po opowieści (czy raczej opowieściach – ale o tym niżej). 

Nie jestem specjalistką od psychologii i psychiatrii, ale jak na mój gust bohaterka jest socjopatką. Ludzi, którzy ją otaczają traktuje przedmiotowo, używa ich, gdy są jej potrzebni do uczynienia kroku naprzód – albo by podnieść poczucie własnej wartości. Nie respektuje norm społecznych i nie ma oporu przed zachowywaniem się w sposób dziwny, nienormalny, zwracający uwagę. Właśnie z tego powodu podczas czytania mamy uczucie kompletnego odrealnienia – ilość dziwnych, niezwykłych, wręcz nieprawdopodobnych historii jest zbyt gęsta, byśmy mogli w to uwierzyć. Oprócz ewidentnych zaburzeń emocjonalno-społecznych, Joanna cierpi też na nieujarzmioną chęć pisania. Musi pisać. Nigdzie nie rusza się bez laptopa i praktycznie na bieżąco opisuje to, co dzieje się wokół niej. Nie rozumiem tylko, dlaczego w tym kontekście pojawiło się określenie hiperfagia, które – z tego, co mi wiadomo – oznacza niepohamowane łaknienie... W każdym razie, Joanna pisze na okrągło, tworząc niejako powieść ze swojego życia albo pamiętnik.

Wspomniałam wyżej o opowieściach, po których prowadzi nas Joanna i bardzo chętnie rozwinę ten wątek. Oprócz tego, że bohaterka tworzy na gorąco opisy sytuacji, które ją otaczają, poświęca czas na lekturę swojej pierwszej powieści. Te momenty nie zostały ominięte – w „Wariatce” mamy obszerne cytaty z książki „Zaginęłaś, czy ktoś cię zabił, Justyno?”. Właśnie w ten sposób mamy okazję poznać całą plejadę pełnych charakteru postaci – seksowną i charakterną prokurator Michalinę Donaj, tajemniczego prokuratora Pawła Cisa i dojrzewającą na naszych oczach Martiettę Lenart. Wszyscy oni w mniejszym lub większym stopniu mają udział tak w sprawie Justyny, jak i Joanny. 

 

Jak zaginięcie Justyny (które miało miejsce lata wcześniej) łączy się z obecnym położeniem Joanny? Kto chce ją zabić... i czy rzeczywiście chce? Czy bohaterce uda się z tego wyplątać? Na te pytania nie dam wam odpowiedzi, bo to już byłby haniebny spoiler. Dodam tylko, że główny plot twist jest tak zaskakujący, że można mieć wątpliwości co do jego sensowności. Ja miałam. Intryga wydawała mi się naciągana, a poszczególne wątki nie do końca się ze sobą składały. Na początku notowałam wszystkie domniemane błędy, ale potem dotarło do mnie, że... tak chyba miało być. A przynajmniej jest to prawdopodobne.

W którymś momencie pomyślałam, że w tym szaleństwie może być metoda. Mam wrażenie, że autorka „Wariatki” nie tylko tworząc fabułę, ale też pisząc poszczególne zdania starała się nam dać wgląd w to, co może się dziać w umyśle osoby chorej psychicznie. Jeżeli spojrzymy na powieść w ten sposób, to nagle miejscami dziwaczny język i nieco psychodeliczne (albo wręcz oniryczne) sytuacje nabierają nowego, ciekawego znaczenia. 


 

Podsumowując – czy „Wariatka” to książka godna polecenia? W mojej opinii jak najbardziej, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może się spodobać. Bo wiecie co? Tak naprawdę podczas czytania miałam dosyć mieszane odczucia. Nie podobał mi się język, nie podobały mi się niektóre sceny trochę odklejone od rzeczywistości, a rozwiązanie intrygi uważam za lekko naciągane. Mimo wszystko, od pewnego momentu trudno było mi się oderwać od lektury. „Wariatka” wciągnęła mnie w swój szalony, dziwny świat do tego stopnia, że całe dnie po lekturze ciągle jestem pod wrażeniem. Nie wiem, czy to kwestia fantastycznej powieści w powieści – którą, swoją drogą, bardzo chętnie przeczytałabym w całości – czy naprawdę niezwykłych bohaterów, a może tej uzależniającej aury paranoi. Jedno wiem na pewno: do „Wariatki”na pewno warto zajrzeć.

I ma bardzo dobry tytuł.

_____________________________________________

Wariatka Joanna Jodełka
Wydawnictwo Świat Książki 
Warszawa 2016
Stron: 285 


You Might Also Like

0 komentarze

Instagram