Literacki Dzień Mężczyzn

22:03



Skoro przedwczoraj powstał okolicznościowy post z okazji Dnia Kobiet, dzisiaj, w dniu święta wszystkich panów, nie mogę milczeć. W końcu nikt nie powinien być poszkodowany! Z tej okazji zapraszam Was zatem na Literacki Dzień Mężczyzn.

Analogicznie jak w przypadku Literackiego Dnia Kobiet, dziś przedstawię subiektywny wybór wyjątkowych postaci męskich. Wyjątkowych, to znaczy takich, które w ten czy inny sposób chwyciły mnie za serce. 

  • Geralt z Rivii (saga o Wiedźminie) – właściwie mogłabym tu postawić kropkę. Czy trzeba wyjaśniać, dlaczego ten bohater zasługuje na wyróżnienie? Nie sądzę. To naprawdę nietuzinkowa postać i ktokolwiek, kto miał w rękach najsłynniejsze książki Sapkowskiego, musi się ze mną zgodzić. Nieustanna walka, mierzenie się z przeznaczeniem trudne wybory i próby życia w zgodzie ze sobą w świecie, któremu bardzo trudno to zaakceptować – to rzeczywistość Geralta z Rivii. I chociaż bardzo starał się nie mieszać w problemy wielkiego świata, jego wewnętrzny kodeks moralny często wpychał go w sam środek burzy. Czytając jego losy, nie można mu nie kibicować, a wypowiadane przez niego słowa zapadają w pamięć na długo. 

  • Jakub Wędrowycz (saga o Wędrowyczu) – pewnie nie spodziewaliście się, że ta postać tutaj trafi, prawda? Zastanawiałam się, czy ją umieścić, ale hej – w końcu mówimy o nietuzinkowych bohaterach. Ilu znacie takich, jak Jakub – wiejski bimbrownik i egzorcysta, a przy tym dosyć paskudna osoba? No właśnie. Losy tego bohatera („dziadygi” jak mówił sam autor) zdumiewają i niekiedy bawią do łez. I chociaż w całym zestawieniu wygląda może trochę dziwnie, to jednak pokazuje, że wyjątkowość niejedno ma imię.

  • Przeraźnik Eisspin („Kot alchemika”) – przerażający alchemik, a oprócz tego malarz, miłośnik wina i... wspaniały kucharz. Zawiera z tytułowym kotem pakt i właściwie przez większość książki sprawia dosyć nieprzyjemne wrażenie... a przynajmniej dopóki nie odkryjemy jego wielkiej tajemnicy. Eisspin to postać barwna, nieoczywista i w gruncie rzeczy bardzo poruszająca. Niełatwo o nim zapomnieć. 

  • Winston Smith („Rok 1984”) – to kolejna postać, przy której imieniu mogłabym postawić kropkę i nawet nie rozpisywać się, dlaczego uważam ją za wyjątkową. Orwell umieścił Winstona w przerażającej rzeczywistości i dał mu na tyle przenikliwy umysł, bo rozpoznać ułudę rzeczywistości. Dał mu wrażliwość i dobre serce, pragnienie życia inaczej i odwagę, by spróbować umknąć Wielkiemu Bratu. Co jednak może jednostka uwikłana w system? Niewiele, i o tym też mówi nam Orwell na kartach swojej powieści. Nie zmienia to jednak faktu, że poruszające losy jej bohatera, człowieka, który postanowił spróbować, zapadają w pamięć. 

  • Jan Baptysta Grenouille („Pachnidło”) – geniusz od zawsze fascynował ludzi, tym bardziej gdy łączył się z szaleństwem. Właśnie taką osobą był bohater „Pachnidła”. Od urodzenia obdarzony wyczulonym węchem postrzega świat właściwie tylko przez pryzmat tego zmysłu, a jego pogoń za marzeniem fascynuje, nawet jeśli prowadzi do zbrodni. Jan miał cel i dążył do niego niepomny na koszta. 

  • Patryk Hauer („Wotum nieufności”) – książkę skończyłam czytać niedawno, ale już darzę wielką sympatią tego bohatera. Młody polityk, wschodząca gwiazda prawicy i w gruncie rzeczy bezkompromisowy gracz, który wciąż jeszcze zachował resztki sumienia i honoru. Chociaż ma władzę na wyciągnięcie ręki, chociaż wystarczy mu tylko kilka słów, by zniszczyć wszystkich oponentów, on tego nie robi. Za nic ma naciski, prośby i groźby, nawet od najbliższych – w ostatecznym rozrachunku liczyło się dla niego to, by pozostać w zgodzie z samym sobą. Robi wrażenie, zwłaszcza na gruncie tak trudnym i bezkompromisowym, jak scena polityczna. 

W tym miejscu zakończę wyliczankę. Jak widzicie, starałam się wymieszać różne gatunki, ale nie ukrywam, że nie było łatwo. Jakoś tak zawsze, gdy myślałam o wyjątkowych bohaterach, przychodzili mi na myśl głównie ci z książek fantasy... Ciekawa sprawa, bo przecież właściwie każda powieść potrzebuje silnych, zdecydowanych bohaterów, w których można się wczuć. Moja niedawna ankieta jasno wykazała, że to jedna z najistotniejszych rzeczy dla czytelników. 

Ktoś mógłby w tym momencie zawołać – ale jak to! To wszystko? To wszyscy bohaterowie, których warto wymienić? Ależ wiadomo, że nie. Przychodzi mi do głowy jeszcze wielu innych – Aragorn z „Władcy Pierścieni”, Misza z „Ołowianego świtu”, Arlen i Rojer z „Malowanego człowieka”, Andy ze „Skazanych na Shawshank”, Adrian Leverkühn z „Doktora Faustusa” ... Listę można tylko wydłużać. A wy kogo byście jeszcze do niej dodali? Piszcie!

Aha, no i na zakończenie – panowie, wszystkiego najlepszego! Oby każdego dnia na waszych twarzach gościł uśmiech.



You Might Also Like

0 komentarze

Instagram