Milczenie - recenzja

15:00


Jak Bóg może milczeć, gdy ziemia spływa krwią chrześcijan? I czy rzeczywiście milczy? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi będzie szukał Sebastião Rodrigues. A razem z nim Czytelnicy – czytając „Milczenie” Shūsaku Endō. 


Zanim jednak dowiemy się, kim jest Sebastião i dlaczego przyszło mu postawić sobie tak trudne pytania, poświęćmy chwilę autorowi. 


 Shūsaku Endō (1923-1996) to pisarz pochodzący z Japonii. Jego życie samo w sobie było ciekawą opowieścią. W wieku jedenastu lat został ochrzczony i właśnie to wydarzenie bardzo znacząco wpłynęło na jego twórczość. W swoich powieściach często poruszał temat rozterek, jakie może mieć chrześcijanin w kraju o silnej tradycji buddyjskiej. Aby uwypuklić ten problem, często odwoływał się do autentycznych wydarzeń i postaci. Debiutował w 1954 roku książką „Aden made”   i przez cały okres twórczej aktywności napisał dziesięć powieści, z których zaledwie pięć przetłumaczono na język polski. 

 Endō był pisarzem cenionym już za życia i to nie tylko w swoim kraju. Otrzymał kilka nagród literackich: nagrodę imienia Akutagawy (najbardziej prestiżowe wyróżnienie dla nowych autorów w Japonii), nagrodę Tanizaki i nagrodę Ba Ka za całokształt twórczości. W 1995 roku otrzymał również Order Kultury. Wydaje się jednak, że spośród wszystkich dzieł tego twórcy najwięcej emocji (szczególnie ostatnio) wzbudziła jego szósta praca – wydane w 1966 roku „Chimmoku, nam znane jako „Milczenie”. To właśnie za tą powieść Endō otrzymał nagrodę Tanizaki, za nią też został mianowany oficerem orderu Infanta Henryka, przyznawanym za szczególne zasługi dla kultury Portugalii. Wyróżnieniu temu nie można odmówić racji, bo – jak się później okaże – „Milczenie” nie jest tylko powieścią o Bogu. Niesie ze sobą dużo więcej... ale o tym nieco niżej. Teraz zerknijmy na fabułę.

XVII wiek. Do Europy docierają niepokojące wieści – w Japonii ogarniętej brutalnymi prześladowaniami chrześcijan, ojciec Cristovao Ferreira dopuścił się apostazji. Jego uczniowie, trzej młodzi jezuici, decydują się wyruszyć w niebezpieczną podróż, by odnaleźć swojego mentora i poznać prawdę. Ostatecznie po przystanku w Makao – jezuickim przyczółku w Azji – tylko dwóch z nich po cichu przedostaje się do Japonii: Francisco Garrpe i wspomniany już Sebastião Rodrigues. To właśnie drugi zakonnik jest głównym bohaterem powieści, a przez pewną część także narratorem. Relacjonuje nam nie tylko swoje próby dotarcia do ojca Ferreiry, ale także sytuację polityczną i religijną w Japonii oraz, co chyba najistotniejsze, powoli rodzące się wątpliwości w kwestii wiary. Ten wątek jest zresztą kontynuowany także gdy Rodrigues oddaje głos narratorowi. 



„Milczenie”, choć jest stosunkowo krótką powieścią, składa się z pięciu części. Przez kilka pierwszych stron – napisanych w dosyć awanturniczym stylu – poznajemy kontekst całej opowieści (prześladowania chrześcijan i zdradę ojca Ferreiry), oraz okoliczności w jakich trzej młodzi jezuici wyruszają do Japonii. O dalszych losach zakonników dowiadujemy się z sześciu obszernych listów napisanych przez Rodriguesa do swojego prowincjała w Portugalii. Korespondencja urywa się w chwili, gdy bohater – już samotnie – zostaje pojmany przez japońskie władze i wywieziony do więzienia. Od tego momentu historia jest kontynuowana przez narratora, który jednak wciąż skupia się na Rodriguesie, jego odczuciach, doświadczeniach i rosnących wątpliwościach. I trzeba przyznać, że jest to bardzo dobry pomysł, bo obserwacja jego wewnętrznego konfliktu jest równie ciekawa, co poznawanie kultury i zwyczajów XVII-wiecznej Japonii. 


Ostatnie dwie części „Milczenia” (składające się na nieco rozwleczone zakończenie), to zapiski holenderskiego kupca i notatki służbowe japońskich urzędników. Opowiadają one nie tyle dalszą część historii, co wyjaśniają w sposób dosyć jednoznaczny, co stało się z Sebastiao po dramatycznej decyzji, którą ostatecznie podjął. Autor nie pozostawia nam wątpliwości. Ktoś mógłby powiedzieć, że to niezbyt dobrze, ale akurat w wypadku „Milczenia” niedopowiedzenia mogłyby tylko przeładować już i tak pełną skrajnych emocji opowieść. 




Nawet po tonie tej recenzji widać, że jestem oczarowana powieścią Shūsaku Endō. Pomimo rozwleczonego zakończenia i pojawiających się pod koniec dłużyzn, uważam, że to jedna z lepszych książek, jakie ostatnio przeczytałam. Szybko doszłam do tego wniosku, ale długo nie mogłam zrozumieć, co tak bardzo mnie w niej ujęło. Zastanawiałam się nad tym dosyć długo, typując piękny, elegancki język, precyzję narracji i wiarygodnego bohatera, w którego losy łatwo można się wczuć. To wszystko jest ważne, ale po pewnym czasie zrozumiałam, że w tej powieści jest coś jeszcze. Coś o wiele głębszego. 

Wielowymiarowość. To właśnie ona przekonała mnie do „Milczenia” i sprawiła, że jestem w stanie każdemu polecić lekturę. To jest naprawdę genialne, że tą historię można czytać na co najmniej kilka sposób, za każdym razem odkrywając coś nowego. Najbardziej oczywistym odczytaniem jest oczywiście szukanie odpowiedzi na pytanie o milczenie chrześcijańskiego Boga w obliczu ludzkiego cierpienia. Ale to nie wszystko. Dosyć szybko można odkryć, że „Milczenie” jest też opowieścią o szaleńczej odwadze i jeszcze większym strachu, o napięciu prowadzącym aż do obłędu, o pasji, poświeceniu i trudnych wyborach. Zmusza czytelnika do zastanowienia się nad sobą i nad prawdami, które wyznaje, jakie by one nie były. W głowie może też pojawić się wątpliwość dotycząca potencjalnych zysków w obliczu tak znacznych strat. Czy naprawdę to wszystko było tego warte? Stąd już prosta droga do mojej największej konkluzji – że Rodrigues (a my razem z nim) staje nie tyle przez Bogiem, co przed nami, i pyta: ile byłbyś gotów poświęcić dla swoich przekonań? 

W powieści Endō możemy obserwować też narastający konflikt na styku dwóch całkowicie odmiennych kultur. Wyczuwalne jest tutaj napięcie między ideą, którą misjonarze chcieli za wszelką cenę przeforsować, a bardzo nieprzyjaznym gruntem, na którym przyszło im pracować. Na tej płaszczyźnie ponownie pobrzmiewa pytanie o kalkulację zysków i strat, o to, czy było warto tyle poświęcić. Jak się okazuje, nawet bohaterowie mają wątpliwości i nie zgadzają się ze sobą w tej kwestii. 

Wreszcie, ostatnim wymiarem na którym można rozpatrywać „Milczenie” jest sytuacja polityczna i społeczna w Japonii XVII wieku. Wydawać by się mogło, że to kwestia mało istotna, że na pierwszy plan wysuwa się coś innego – i tak jest w istocie, ale nie zmienia to faktu, że Endō przedstawił nam wiele ważnych i interesujących informacji. A to zawsze jest w cenie, szczególnie, gdy wiedza podana jest w tak przystępny sposób. Bo tak, powiem to jeszcze raz – ta książka jest naprawdę pięknie napisana (czy też przełożona, trudno powiedzieć). Język urzeka już od pierwszych stron. 



Podsumowanie będzie krótkie – „Milczenie” jest książką, którą naprawdę warto przeczytać. Nie trzeba być wierzącym, by docenić jej piękno i dostrzec moc przekazu. Nie musimy zgadzać się z poglądami bohatera, z pobudkami, które nim kierowały, żeby przeżywać jego losy i dylematy. Pytanie o obojętność Boga nie musi być naszym pytaniem, byśmy nie raz podczas lektury zamyślali się, rozważając, jak w istocie ważne jest dla nas to, co zwykliśmy za takie uważać. Niezależnie od tego, kim jesteśmy i co czujemy, Endō przedstawia nam uniwersalną opowieść o wielkich aspiracjach i jeszcze większych trudach, o odwadze, nadziei, zwątpieniu i strachu. I właśnie ta uniwersalność, w połączeniu z mnogością możliwych odczytań, czyni „Milczenie” naprawdę wybitną powieścią.

________________________________________


Milczenie  
Shūsaku Endō
Wydawnictwo Znak
Kraków 2017
Stron 272 (+ posłowie i nota od tłumacza)

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram